7 maja 2011 - wyjeżdżamy do Warszawy bladym świtem na Święto 3 Pułku Szwoleżerów.
Jedziemy w składzie : D-ca. rtm. Kawalerii Ochotniczej Dariusz Waligórski, Z-ca.por. Kawalerii Ochotniczej Paweł Wieńć , Por. rez. Bartłomiej Czech, Chor. rez. Janusz Sieprawski., St. strzelec Kawalerii Ochotniczej Mirosław First, Marek Sroczyński, Grzegorz Strzelczyk, Mirosław Bajak .
Droga do Warszawy ubywa szybko na wspomnieniach z imprez snutych przez Mareczka. W Radomiu popas w Mc Donaldzie - spotykamy się tam z kolegami 8 Pułku Ułanów im Księcia Józefa Poniatowskiego stacjonującymi w Niepołomicach udającymi się również na Święto do Warszawy. Małe co nieco na żołądek i dalej w drogę. Przed Warszawą jeszcze jedna przerwa - koledzy w małym zagajniczku za restauracją robią „striptiz” , przebierają się w mundury bo stwierdzili że lepiej to zrobić w lasku niż w centrum Warszawy.
Uczestniczymy w uroczystej mszy Świętej w kościele Ojców Bernardynów. a następnie w Apelu poległych na dziedzińcu kościoła gdzie jest wmurowana tablica pamiątkowa 3 Pułku Szwoleżerów. Składanie wieńców pod tablicą . przemówienia i podziękowanie .Z racji faktu że w tym szwadronie jest pierwsza w Polsce orkiestra konna zrobiliśmy kolegom prezent w postaci trąbki która została przyjęta z ogromną wdzięcznością i zasili stan posiadania szwadronowej orkiestry.
Następnym punktem programu był pokaz wyszkolenia kawaleryjskiego, musztra konna , władanie szablą . lancą i popisy kaskaderskie. Po zakończeniu pokazów Marek Sroczyński wraz z Grzegorzem Strzelczykiem udali się do mieszkania płk Ławrynowicza i wręczyli naszą książkę wydaną jako wspomnienia z rajdu szlakiem bojowym Pułku 3 Strzelców Konnych , w której dominują zdjęcia z przebytego szlaku. My mieliśmy w planach wspólne ognisko lecz pogoda spłatała psikusa i lunął deszcz , wobec czego ulokowaliśmy się w pokoiku służbowym szwoleżerów i tam przy wspomnieniach z przeżytych razem imprez oraz wspólnych śpiewach spędzaliśmy miło czas . Niestety wszystko co miłe szybko się kończy i czas było się zbierać do domu - droga była długa , mokra i noc wyjątkowo ciemna . Do Krakowa dotarliśmy bezpiecznie .
Do zobaczenia na następnej wspólnej imprezie.
St. chor. .rez. Janusz Sieprawski

